wtorek, 22 stycznia 2013

009. #Niall - Fucking Perfect#

     Do czytania polecam : Pink - Fucking Perfect
(Nie mogę podać linków, ponieważ mam prawdopodobnie na kompie wirusa i mam zjebane youtube jak i inne rzeczy. Tak więc przepraszam, ale raczej znajdziecie na youtube :D ).

     Twoje długie włosy targał letni wiaterek, piegi na twarzy dodawały ci uroku. To jednak twoje piękne zawsze pełne wesołych iskierek oczy czarowały nie jednego chłopaka. Oczarowały także tego, którego uważałaś za jedynego. Tego, który załamał twoje serce i pozostawił ślad na słabej psychice...
     Siedziałaś na drewnianym mostku poruszając energicznie nogami w przód i w tył. Przyglądałaś się granatowej tafli wody i niczym namalowanej ręką mistrza trawie. Powracały wspomnienia tych chwil, których nigdy nie zapomnisz. Chwil, które na zawsze pozostaną jednymi z najszczęśliwszych dni w twoim życiu.
     Dokładnie pamiętałaś ten dzień kiedy się poznaliście...
     Był to październik jak zwykle nad Londynem znajdowały się ciemne chmury. Ty spacerowałaś beztrosko jego ulicami nie zważając na deszcz, który po chwili runął z nieba. I wtedy zobaczyłaś go po raz pierwszy. Siedział pod dużym dębem z gitarą na kolanach. Jego farbowane blond włosy jak zwykle ułożone były w artystycznym nie ładzie, a niebieskie niczym głębia morza oczy wypełniał smutek i gniew. Widać było, że coś go w tej chwili gnębiło. Serce krajało ci się na sam jego widok w tak fatalnym stanie. Bez wahania podeszłaś do niego i pocieszyłaś... I tak właśnie wszystko się zaczęło. Od tamtej pory nie było godziny, żebyście ze sobą nie rozmawiali. Zwykły dzień rozłąki był dla was ciosem poniżej pasa. Zabierał cię w każdą dłuższą trasę koncertową... Byliście dla siebie jak brat z siostrą, a jednak coraz bardziej zakochiwaliście się w sobie. Nadszedł dzień, kiedy Niall wyznał ci miłość... Nigdy nie zapomnisz tej chwili. Nigdy nie byłaś tak szczęśliwa jak wtedy. To był najpiękniejszy dzień w twoim życiu.
     Teraz pozostało to już tylko wspomnieniem i przeszłością. Wasze szczęście nie trwało długo, ponieważ Niall zaczął pić i przede wszystkim bić cię. Z dnia na dzień zmienił się w bezlitosnego potwora. To nie był on... To nie był już ten Niall w, którym się zakochałaś. Na koncertach chował się za maską. Udawał, że wszystko jest jak dawniej i jesteście razem szczęśliwi.
     -(T.I.) - usłyszałaś cichy szept Perrie. Lekko odwróciłaś głowę i wskazałaś miejsce obok siebie. Blondynka nie pewnie na nim usiadła i spuściła wzrok.
     -I co teraz z wami będzie?- zapytała po chwili niezręcznej ciszy. Westchnęłaś i poczułaś jak twoje oczy nagle zapełniają słone łzy. Ciche jęki wydobywały się z twoich ust, a fala łez zalała twoje oziębione poliki.
     -Nie wiem...- dopowiedziałaś po chwili. Perrie mocno cię przytuliła dając ci się wypłakać w jej ramiona. Tego teraz potrzebowałaś... Kogoś kto cię przytuli i zrozumie to co czujesz...
     -Chodź. Jest już późno, będą się o nas martwić...- chwyciła cię za rękę i zaprowadziła pod dom. Wzięłaś wdech i otworzyłaś drzwi domu. Pierwszy raz zamiast krzyków i śpiewów pijanego Niall'a panowała niesamowita cisza. Perrie szarpnęła twoją rękę wyciągając cię z transu.
     -(T.I.).- usłyszałaś ciche łkanie dobiegające z salonu. Nie pewnie weszłaś do beżowego pomieszczenia i spojrzałaś na Horan'a, który skulony w kącie... płakał? Sama nie wierzyłaś swoim oczom. To było dla ciebie nie możliwe, a jednak...
     -Co ty robisz?- zapytałaś po chwili i przełknęłaś ciężko ślinę. Niall wstał z miejsca i ocierając twraz rękawami swojej bluzy podszedł do ciebie. Gula w gardle nie umożliwiała ci wypowiedzenie choćby najmniejszego słowa. Stałaś jak słup i patrzyłaś na niego z oszołomieniem. Był trzeźwy, a przecież nie widziałaś go takiego od ostatnich 3 miesięcy. Codziennie przychodził podpity i ciągle się awanturował. Co się nagle stało, że tak się zmienił? Może zrozumiał to co robił złego przez ostatni czas?
     -Przepraszam cię. Wiem... Jestem okropny i nie zasługuje na ciebie, ale daj mi szansę... Chcę, żeby było        jak dawniej. (T.I.) proszę cię.- powiedział z trudnością. Widziałaś nadzieję w jego oczach i zarazem tą nie pewność. Sama nie wiedziałaś co w tej chwili zrobić. Kochałaś go, ale z jednej strony skrzywdził cię. Z drugiej strony nie chciałaś go stracić. Był zbyt ważną osobą w twoim życiu. Chciałaś być ciągle blisko niego...
     -Ja... Ja muszę się zastanowić...- odpowiedziałaś i wybiegłaś z domu. Niall zrezygnowanie spojrzał na Perrie, której oczy nagle zapełniły łzy.
     -Biegnij za nią. Nie pozwól jej teraz uciec.- lekko uśmiechnęła się do blondyna. Horan zakładając na siebie kurtkę wybiegł za tobą. Biegłaś w stronę Tower Brigde. Miałaś ochotę skończyć ju swoje beznadziejne życie...
     Kiedy znajdowałaś się już przy moście ciężko oparłaś się o barierkę i po woli zaczęłaś się wychylać w przód. Kiedy już czułaś, że twoje nogi unoszą się w górę, a ciało zaraz przeleci przez barierkę ktoś złapał twoją rękę. Nie był to nikt inny jak Niall, który w ostatniej chwili zdążył chwycić twój nadgarstek. Sprowadził twoje nogi znów na podłoże pod wami i chwytając mocno twoje ramiona obrócił cię w jego stronę. Wasze wzroki się spotkały... Zatopiłaś się w jego niebieskich oczach. Z pozoru był idealny... Chyba to od zawsze najbardziej cię w nim pociągało.
     -Nie pozwolę ci na zrobienie takiej głupoty.- szepnął i złączył wasze usta w pocałunku. A jednak kochał cię... Tylko nigdy tego nie okazywał...


 A więc mamy imagin z Niall'em. Następny swój planuje z Liam'em ;D Może coś romantycznego, a może jakiś dramat :D Kto wie... :).
Mam nadzieję, że się spodoba.
Miłego wieczoru życzę :D
-Jenny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz