niedziela, 13 stycznia 2013

007. #Harry - One moment...#

    Pisane przy:  Brodka - Znam Cię Na Pamięć

***
     Stałaś przy ścianie bliska płaczu. Nie wierzyłaś w to, że mógłby cię zdradzić. Nie on... Nie Harry.
Prawda była jednak inna i musiałaś się z nią pogodzić choć tak bardzo nie chciałaś w to wierzyć. Nie on... Nie Harry.  
     Zawsze liczyłaś na to, że tego związku nie rozbije nic, ani nikt... Nawet głupia zdrada była wtedy dla ciebie pikusiem do wybaczenia. Kiedy przyszło jednak to zrobić twoją duszę targnął nie pokój. Dawne słowa odeszły w nie pamięć, a na drodze stanął wielki znak zapytania. Bałaś się teraz o to co z wami będzie. Przecież było już tak pięknie, a teraz miało by się to wszystko spieprzyć?
     Już sama nie wiedziałaś co teraz masz zrobić. O twoją głowę obijało się mnóstwo zgubnych myśli. Panował w niej wielki harmider. Nie nadążałaś już za tym wszystkim co działo się w okół ciebie. Wszystko działo się szybko, na łapcu-capu, a ty nie byłaś w stanie nad tym wszystkim zapanować. To było dla ciebie zbyt trudne...
     Po woli zsunęłaś się na podłogę odgarniając z twarzy kosmyki włosów, które przyklejały się do zalanych łzami polików. Z twoich oczu wydobywały się kolejne łzy smutku. Nie potrafiłaś teraz nad nimi zapanować. Twoje ciało całkowicie odmawiało posłuszeństwa. Sparaliżowało każdą część twoje ciała. Nie byłaś w stanie nawet drgnąć.
   -(T.I.)- cichy i zachrypnięty głos Harrego echem obił się w twojej głowie powodując lekkie mrowienie na ręce. Lekko podniosłaś prawą rękę dotykając jego otwartej w twoją stronę dłoni. Kiedy jednak tylko jej dotknęłaś zabrałaś swoją dłoń i zacisnęłaś mocno w pięść. Uderzyłaś nią w ścianę wyładowując z siebie część swojej złości.
   -Mówiłam ci, żebyś się wynosił! Nie mam ochoty cię teraz widzieć.- wycharczałaś przez zęby. Harry jednak przykucnął obok ciebie i lekko pogładził po włosach. Miałaś chęć w tej chwili strzepnąć jego rękę ze swojej głowy, jednak nie miałaś już sił. W tej wojnie, którą prowadziłaś ze swoją podświadomością wywiesiłaś białą flagę na znak całkowitego poddania się.
   -Wybacz mi... Proszę.- łkał, a po jego polikach spływały samotne łzy, które po chwili zamieniły się w ich potok. Na sam jego widok w takim stanie krajało ci się serce, jednak wiedziałaś, że nie jesteś wstanie wybaczyć. Nie chciałaś tracić czasu na kogoś kto wyrządził ci taką krzywdę. Po prostu nie chciałaś...
   -Harry... Myślę, że lepiej będzie jak pójdziemy w swoje strony. Odejdź...- z trudem wymówiłaś te słowa krztusząc się własnymi łzami, których zamiast ubywać z każdą sekundą przybywało coraz więcej.
   -Wiedz (T.I.), że cię kocham i bez względu na wszystko zawsze możesz na mnie liczyć.- szepnął w twoje włosy, po czym cicho wyszedł z domu. Ostatni raz spojrzałaś na jego zaszklone zielone oczy i delikatne rysy twarzy... Kochałaś go, ale nie potrafiłaś wybaczyć.

***Kilkanaście lat później***

     W dół i w górę, w dół i w górę... Huśtając się tak na huśtawce w ogrodzie spoglądałaś w niebo pełne śnieżnobiałych chmur, które przypominały ci różnorodne kształty. Dzieci wesoło hasały po ogrodzie, a ty wpatrywałaś się im z lekkim uśmiechem. 12-letnia Darcy i 10-letni Tom byli pełni energii w sobie przez co często było trudno ich wyciągnąć z ogrodu choćby na kolację.
   -Uwaga! Tata idzie! Wszyscy tył zwrot na huśtawkę.- zakomenderował Harry, a dzieci wskoczyły na miejsce ciebie. Harry także usiadł na huśtawce, a Darcy tylko uśmiechnęła się do waszej dwójki.
   -Nie dokończyliście opowiadać.- zauważyła. Hazza cicho się zaśmiał, a ty spojrzałaś na niego kątem oka dając znak, że to on teraz przejmuje pałeczkę.
   -A więc...- zaczął. -Później doszedłem do wniosku, że Taylor nie była warta niszczenia naszego związku. Zaproponowałem więc mamie spotkanie. Wyjaśniłem jej wszystko. Oczywiście nie rzuciła mi się do razu na szyję i znów zostaliśmy razem. Trochę potrwało za nim znów do mnie wróciła.- opowiedział z uśmiechem na twarzy.
   -A później?- zapytał jak zwykle ciekawski Tom.
   -A później wzięliśmy ślub, którego koniec spędziliśmy na porodówce z Darcy, której zachciało się akurat wyskoczyć w ten dzień. 2 lata później urodził się Tom i jak na razie nasza historia zatrzymuje się w tym momencie.- westchnęłaś.
   -A teraz idźcie się bawić, bo zaraz kolacja.- odparł Harry. Dzieci z krzykiem uciekły za dom na co obydwoje zaśmialiście się.
   -Cieszę się, że mam cię teraz przy sobie.- pogodnie uśmiechnęłaś się w stronę loczka, który nic, a nic nie zmienił się od tych 15 lat.
   -Ja też się cieszę.- musnął twoje usta po czym wtuliłaś się w jego klatkę piersiową spoglądając na wasze dzieci. Tak, to moja rodzina powiedziałaś w swoich myślach i lekko się uśmiechnęłaś.

Aut. I tak właśnie, oto przybywam z nowym imaginem, który od tak nagle wpadł do moje łepetyny. 
Mam już pomysł na następnego imagina, więc zacznę go już pisać.
Od razu mówię, że będzie, albo z Niall'em, albo z Zayn'em. Jeszcze nie wiem, ale na któregoś z nich się zdecyduję. 

4 komentarze:

  1. O matko, nagle po tym imaginie mam wenę na następnego imagina, ale piszę jeszcze rozdział :/ Raz tu, raz tu.
    PS.: Masz konto na faslook.pl ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://www.faslook.pl/profile/Lovvka/ to mój.

      Usuń
    2. Ja już będę zaczynać pisać następnego bo nie mam co robić :)
      To pisz na blogu, a ja imagine'm się zajmę :D
      http://www.faslook.pl/profile/Olusia307/ - tutaj jest mój

      Usuń
  2. Jaki cudny :) Swietny jest! :))
    -@andzelikaab

    www.directionersimaginy69.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń