wtorek, 2 października 2012

002. #Liam - Farewell#

 Beczałam kiedy opisywałam spacer który rozdzielił ich na zawsze :(. I przyznaję że nadal beczę.
PS. Przepraszam za jakiekolwiek błędy.
PS.2 - cieszymy się bo zdjęli mi gips! Ale jeszcze mi coś włożyli na dwa tygodnie na palca grrr... -.- 
-----------------------------------------------------------------------------------

I teraz Twoja cała miłość jest zmarnowana?
Wiec kim do cholery byłam Ja?
Ponieważ teraz spalam wszystkie mosty
Na końcu Twoich wszystkich kłamstw.

Dokładnie dzisiaj mijały 2 lata odkąd razem z Liamem zostaliście parą. Choć są to calutkie 2 lata wasza miłość staje się coraz silniejsza a z każdym dniem czujesz że kochasz go jeszcze bardziej niż dzień wcześniej.
Specjalnie w waszą 2 rocznicę Liam coś przygotował... Właśnie 'COŚ'. Nie chciał ci zdradzić co to choć błagałaś go na kolanach całując jak totalna idiotka jego stopy. Oczywiście jak zwykle był nie ugięty i nie pisnął nawet słówka.Chłopcy też oczywiście nic ci nie powiedzieli.
Liam kazał ci punkt 19:00 znaleźć się w parku. Pierwsza twoja myśl brzmiała ,,No chyba go pojebało. Nie będę wieczorem łazić po parku!". Jednak szybko od goniłaś te myśli i zaczęłaś układać miliony scenariuszy związanych z dzisiejszym wieczorem który wiedziałaś że na pewno będzie udany.

Zeszłaś na dół i weszłaś do salonu gdzie siedzieli wszyscy oprócz Liama który już godzinę wcześniej przed tobą opuścił dom.
Chłopcy wlepili w ciebie oczy a Harry zaczął się ślinić.
-Co jest?- zapytałaś rozbawiona ich minami. Od razu się ocknęli a Harry wytarł gębę od śliny.
-Wyglądasz bosko.- uśmiechnął się loczek na co dostał od Nialla z łokcia.
-Dziękuję.- lekko się zarumieniłaś i podeszłaś do dużego lustra w korytarzu by oglądnąć się po raz ostatni przed wyjściem z domu. Oglądnęłaś się dokładnie.
Długie włosy spięte były w wysokiego koka ozdobionego czerwoną kokardą która świetnie komponowała się z twoimi lekko zaróżowionymi policzkami. Oczy pociągnięte były eyeliner a usta malinową szminką która dodawała ci większego uroku. Twoje usta wyglądały wtedy na większe i pełniejsze. Rzęsy podkreśliłam mocno czarnym tuszem.
Ubrana byłaś w błękitną sukienkę która sięgała do połowy kolan. Ozdobiona była czarnym paskiem z ćwiekami które zawsze dopełniały twoje stroje. Na nogi ubrałaś zwykłe szafirowe baletki. Na ramiona zarzucony miałaś jeszcze kremowy, przewiewny sweterek.
-Dobra chłopaki ja idę! Nie pozabijajcie się!- krzyknęłaś wychodząc. Gdy tylko wyszłaś z domu poczułaś jak przechodzi przez twoje ciało nie miły dreszcz spowodowany zimnem które panowało na dworze.
Twoje policzki znów stały się czerwone jak płomień ognia tym razem wywołany zimnym wiaterkiem który powiewał na twoją twarz. Rozpuściłaś włosy z nadzieją że chociaż one otulą twoją twarz przez co będzie ci cieplej. Wiatr szarpał je kołysząc na wszystkie strony więc twój pomysł jednak nie wypalił.
Ruszyłaś pustym chodnikiem w stronę parku. Drogę do niego znałaś na pamięć więc nie musiałaś się martwić że w tą ciemną noc zabłądzisz.
W końcu znalazłaś się w celu. Stanęłaś przy wejściu i po woli przekroczyłaś jego próg. Teraz znalazłaś się pomiędzy milionami drzew i nie wielkich stawów na których teraz nie widniała ani jedna kaczka.
Szłaś tak poszukując Liama wzrokiem dopóki ktoś nie zakrył twoich oczu. Pomyślałaś że broń boże może to jakiś gwałciciel więc użyłaś ciosu karate którego nauczyłaś się od swojego kolegi z klasy. Popatrzyłaś na leżącego pod twoimi nogami chłopaka.
-O matko Liam! Nic ci nie jest?!- krzyknęłaś kiedy zobaczyłaś że to Liam był rzekomym gwałcicielem.
-Gdybym wiedział, że tak zareagujesz odpuścił bym sobie zakrywanie oczu.- powiedział chłopak wstając z ziemi i masując swoje plecy. Cicho zaśmiałaś się z tej sytuacji i chwyciłaś rękę Liama.
-No to co dziś przygotowałeś?- zapytałaś z uśmiechem.
-Ale obiecaj mi że kiedy zasłonię ci oczy nie będziesz robić żadnych uników?- odpowiedział pytaniem.
-Postaram się 'gwałcicielu'.- zaśmiałaś się. Liam zakrył twoje oczy i gdzieś zaczął cie prowadzić. W końcu zabrał swoje łapska. Zobaczyłaś duży stolik i 2 krzesła. Stół ten otoczony był skrzypkami którzy przygrywali wam.
-Liam... To jest piękne.- wydusiłaś po chwili ciszy i mocno przytuliłaś go.
-Wszystko dla ciebie.- złożył całus na twoich ustach i odsunął krzesło wskazując ręką abyś usiadła. Wykonałaś jego polecenie po czym zabraliście za zjadanie kolacji i rozmawianie...
Po kilkunastu minutach Liam zaproponował spacer. Zgodziłaś się.


Szliście w ciszy ciesząc się chwilą spędzoną razem. Czułaś jednak że coś złego się wydarzy. Coś ci nie pasowało. Nie chciałaś jednak mówić o tym Liamowi.
Twoje obawy jednak się spełniły.
Przed wami nagle pojawił się chłopak cały ubrany na czarno. W ręce trzymał scyzoryk.
-Kasa albo śmierć.- powiedział na widok twojej torebki. 
-Zostaw ją.- powiedział Liam stając przed tobą.
-Dawaj kasę!- darł się tamten. Gdy Liam znów się nie zgodził do twoich uszu dotarł okropny krzyk. Otworzyłaś oczy które zamknęłaś i... zobaczyłaś bezwładnie osuwające się na ziemię ciało Liama.
-Liam!-krzyknęłaś od razu wylewając morze łez. Chłopak który stał przed ciałem Liama zbladł. Jego mina wyglądała na zszokowaną.
-Zabiłem go!- krzyknął przerażony i z ręki wypuścił scyzoryk po czym wyciągnął z kieszeni komórkę w pośpiechu dzwoniąc na pogotowie i policję. Bardzo zdziwiłaś się w chwili w której chłopak przyznał się do tego co zrobił chwilę wcześnie. Teraz jednak liczyło się to żeby Liam jednak żył.
Po 15 minutach karetka zjawiła się na miejscu. W okół Liama pojawiło się mnóstwo lekarzy.
Jeden wstał i głęboko westchnął patrząc na ciebie. 
-Zgon, 20:35. Przykro mi...- powiedział. Ciało Liama włożyli do czarnego worka który po woli zaczęli zasuwać. 
Nie wytrzymałaś. Podbiegłaś do scyzoryka który leżał koło twojego ukochanego. Przyłożyłaś go do tego samego miejsca w którym wbity miał go Liam.
-(T.I) co ty robisz?!- usłyszałaś głos Harrego. Spojrzałaś za siebie i ujrzałaś całą czwórkę chłopaków. Brakowało tego jednego który już nigdy miał przy nich nie stanąć. 
-Nie chcę żyć bez Liama.- odpowiedziałaś. 
-Nie rób nam tego! Czy to nie wystarczy że straciliśmy jego?!- powiedział łamiącym się głosem loczek. Nie odpowiedziałaś mu tylko zaczęłaś płakać jeszcze bardziej zbliżając scyzoryk do miejsca w którym znajdowało się serce. To właśnie w to miejsce został dźgnięty Liam. W to miejsce w którym znajdowało się serce przepełnione miłością do ciebie. 
-(T.I) Nie rób tego bo cię kocham!- krzyknął przeraźliwie głośno Harry. Spojrzałaś na niego z szokiem.
-Nigdy tego nie odwzajemnię co jest następnym powodem żeby zrobić to...!- wrzasnęłaś na cały Londyn i.. i wbiłaś scyzoryk w sam środek swojego serce.
Twoje ciało opadło na beton.

*Chłopcy*
Patrzyli na twoje bezwładnie opadające ciało. Harry poczuł ogromne ukłucie w sercu i podbiegł do twojego martwego ciała. 
-(T.I) nie rób mi tego! Otwórz oczy!- krzyczał chłopak jednak na marne. Ty teraz z Liamem byliście tam u góry. Szczęśliwi jak nigdy. Wreszcie mogliście być razem już na zawsze...

 Dalej, powiedz mi biedna miłości co się tam stało
Nakarm się nadzieją z chudej piersi.
 Posępny ładunek jest pełny, więc zwolnij przy rozstaniu.

1 komentarz: