*** Narracja trzecioosobowa ***
Spojrzał przed siebie stąpając bosymi stopami po soczyście zielonej trawie którą pokrywała teraz warstwa rosy.
Wiosenny wiaterek otulał jego zmarznięte policzki i czerwony od zimna czubek kształtnego nosa. Nie przestawał iść. Sam nie wiedział gdzie jego nogi go prowadzą jednak... czy to teraz ważne?
Czy to ważne w sytuacji kiedy osoba którą kochasz tak po prostu zostawia cię samego? Nie... W tej sytuacji nie obchodzi to człowieka. Ważne jest wtedy żeby uciec. Uciec od pieprzonej rzeczywistości i dawnych wspomnień. Wspomnień które nie dają w ogóle spokoju a głowa jest przez nie rozrywana od środka.
Przysiadł na najbliższym kamieniu obok dużego spróchniałego drzewa. Było ono wysokie a jego korony wydawałoby się iż sięgają ku niebu. Ku temu wyśmienicie błękitnemu niebu unoszącemu się nad nami.
W niektórych miejscach pokrytym białymi chmurami niczym wata cukrowa po którą można sięgnąć ręką i zajadać się do woli bez żadnych ograniczeń.
Choć przez chwilę myślał iż jego myśli nabrały trochę kolorowszych barw przypomniał sobie o jej delikatnych rysach twarzy i lekkich piegach. To z jakim pięknym polskim akcentem wypowiadała jego imię.
Głęboko westchnął z trudnością przełykając samotną łzę spływającą po woli po jego policzkach pozostawiając na nich mokry ślad.
-Nie, Niall... Musisz być silny!- powiedział do siebie wstając z nie wygodnego kamienia. Ubrał na oziębłe od spodu stopy Vansy. Wypiął pierś do przodu biorąc kilka głębokich wdechów i ruszył z powrotem do domu.
Rankiem obudził się bardzo nie wypoczęty. Jego oczy były podkrążone a on sam nie wyglądał najlepiej. W końcu jego blada twarz rzucała się bardzo w oczy.
Gdyby nie usłyszał tego charakterystycznego akcentu wypowiadającego jego imię nie przewrócił by się na podłogę powodując ogromny huk roznoszący się po całym pokoju.
-(T.I)!- chłopak z uśmiechem na twarzy podniósł się z puszystego dywanu. Zobaczył ją... Siedziała na flanelowej pościeli obok miejsca gdzie wcześniej blondyn leżał. Próbował dotknąć jej ręki jednak.. ona przenikała przez nią.
-Co jest do cholery?!- zapytał dziewczyny która ukazywała rząd idealnie śnieżnobiałych zębów.
-Niall... To tylko wytwórnia twojej wyobraźni.- zaśmiała się swoim słodkim głosikiem odgarniając kosmyk delikatnych włosów okalających jej bladą twarz.
-Nie rozumiem...- mruknął cicho zasiadając po woli na kremowej sofie na wprost czterdziestodwucalowej plazmy.
-Tak na prawdę mnie tu nie ma... Jestem ale daleko stąd.- tym razem jej różane usta ułożyły się w szyderczy uśmiech a oczy wyraziły uczucie nienawiści. Dlaczego? Tego nie wiedział i nie mógł się już dowiedzieć ponieważ (T.I) zniknęła, a drzwi jego pokoju lekko się uchyliły.
-Niall...- donośny głos Zayn'a dotarł do jego uszu.
-Tak?- podniósł wzrok patrząc na Zayn'a który stał z przybitym wyrazem twarzy w drzwiach.
-Nie powinieneś tak siedzieć w domu i się nad sobą zadręczać. Lepiej chodź. Przejedziemy się do parku.- zaproponował mulat.
-No.. Okey.- uległ mu i wstał z wygodnej sofy zarzucając na swoje barki czerwoną bluzę. Na stopy włożył wysokie adidasy po czym razem z mulatem wyszedł z domu.
Od razu po przekroczeniu progu uderzyło w niego zimne powietrze. Lekko zadrżał i otulił się własnymi rękoma. Na głowę zarzucił kaptur i razem z mulatem ruszył przed siebie w stronę dużego parku pełnego
zielonych drzew które od razu wytwarzały ciepło rozgrzewające oziębłe ciało człowieka przechadzającego się po ulicach Londynu tak jak teraz on z Zayn'em.
W końcu dotarli w końcu do miejsca do którego zmierzali powolnym krokiem.
Niall od razu usiadł na jednej z ławek obok tego pamiętnego dęba. Dlaczego pamiętnego? To właśnie tu pierwszy raz poczuł jak smakują jej delikatne usta. Pierwszy raz usłyszał od niej te piękne słowo ,,Kocham cię". Teraz jedynie zostały mu po tym tylko wspomnienia. Nic więcej ponieważ jej nie było... Zniknęła a on bał się, że już na zawsze..
Jednak kiedy tylko zobaczył znaną przemykającą mu przed nim sylwetkę zerwał się z miejsca i rozglądnął obracając się w okół własnej osi.
-(T.I)?- powiedział z nie do wierzeniem widząc ją... Tą jedyną. Szeroko się uśmiechnął i ignorując Zayn'a który zaczął przemawiać do blondyna pomknął w stronę ławki przy której na chwilę przystała.
Gdy był już obok niej chwycił lekko jej ramię i obrócił w swoją stronę. Dziewczyna widząc że to właśnie Niall stoi przed nią upuściła butelkę wody którą trzymała w dłoni, tym samym mocząc swoje spodnie.
-Co ty tu robisz?- zapytała nie przyjemnym dla uszu tonu.
-Dlaczego uciekłaś?- zapytał a w kąciku jego oka pojawiła się przeźroczysta łza.
-Ty się jeszcze pytasz?! Zdradziłeś mnie! I to z tą głupią Ammie!- dziewczyna wykrzyczała mu to w twarz a po jej policzkach spłynęły słone łzy zatrzymując się w jej ustach.
-To nie tak jak myślisz! To ona mnie pocałowała! Ja tego nie chciałem!- potrząsł mocno (T.I).
-Nie wierzę..- mruknęła.
-A to ci pomoże.- lekko musnął jej usta. Dziewczyna pokiwała przecząco głową.
-Ugh..- tupnął mocno nogą i pocałował ją jednak teraz z większym entuzjazmem. Dziewczyna odwzajemniła pocałunek.
-Kocham cię (T.I).- szepnął przygryzając delikatnie płatek jej ucha.
-Ja ciebie też.- uśmiechnęła się i mocno wtuliła w jego tors od którego biło niesamowitym ciepłem.
Bo miłość przetrwa wszystko... Choćby i te najtrudniejsze chwile...
Ja... Ja... Przeżyłam szok... Jak można tak pisać?! Dawaj następny...
OdpowiedzUsuńAle zajebisty blog... twoje imaginy są zajebiste. W wolnej chwili zapraszam na http://www.ewaimagda.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń